Czy wiesz kto ogląda zdjęcia twoich dzieci? Skutki sharentingu

Schowany w szafie album ze zdjęciami, pudełko pełne pamiątek czy opowieści rodziców – to źródła twoich wspomnień o dzieciństwie. Istnieje jednak spora szansa, że twój syn lub córka w poszukiwaniu rodzinnych wspomnień sprzed lat zajrzy…. na twój profil w mediach społecznościowych.

Być rodzicem, być rodzicem

Chwile tuż po narodzinach, wyjście ze szpitala, pierwsze spotkanie z dziadkami, pierwszy krok, samodzielne siedzenie... Momenty, które każdy rodzic chce koniecznie uwiecznić można wymieniać bez końca. O ile jednak nie ma nic dziwnego w dokumentowaniu każdego etapu życia dziecka, o tyle umieszczanie wszystkiego w sieci może wiązać się z poważnymi konsekwencjami. Według danych  Digital Birth: Welcome to the Online World aż 23 procent dzieci zaczyna tak zwane cyfrowe życie zanim jeszcze przyjdzie na świat. W dobie smartfonów oraz powszechnego dostępu do internetu w sieci pojawia się coraz więcej naszej prywatności. Publikowanie osobistych zdjęć swoich pociech w sieci zyskało nawet swoją nazwę - sharenting.

Reklama

Słowo to powstało z połączenia dwóch innych - "share" czyli dzielić się, oraz "parenting" oznaczające rodzicielstwo. Wiele mówi się o wpływie mediów społecznościowych na życie codzienne, jednak ciężko wyobrazić sobie skalę tego zjawiska. W tym mogą pomóc statystki. Zaglądając do raportu London School of Economics "Co rodzice sądzą o prywatności swoich dzieci w internecie i co robią w tym zakresie?" przeprowadzonego w 2018 roku możemy przeczytać, że aż 75 procent rodziców regularnie wrzuca do sieci zdjęcia lub filmy swoich dzieci.

Chęć podzielenia się radością rodzicielstwa z bliskimi jest zupełnie naturalna. Dzięki internetowi rodzice mają możliwość kontaktu z rodziną, która mieszka w innym miejscu. Fora dyskusyjne dla rodziców to kopalnia wartościowych porad oraz często nieocenione wsparcie psychiczne w trudnych momentach wychowawczych. Jednak jak większość zjawisk, tak i to charakteryzuje się ciemnymi stronami.

Trolle nie tylko w bajkach

- Rozmawiając o sharentingu warto dowiedzieć, się czym jest troll parenting - mówi psycholog Marta Witkowska z Akademii NASK. - Mamy z nim do czynienia, gdy rodzice umieszczają w sieci treści, które mogą dziecko ośmieszać. To także materiały kompromitujące czy pokazujące chwile wstydliwe czy upokarzające. Na pseudozabawnych zdjęciach lub filmach możemy zobaczyć płaczące, przestraszone i bezradne maluchy, kompletnie zdezorientowane sytuacją, w której się znalazły - wyjaśnia. Ciężko także nie wspomnieć o rodzicach, którzy przebrani w kostiumy dla zabawy straszą swoje dzieci, a ich reakcję nagrywają i umieszczają w internecie.

Zagrożenia? Oprócz możliwej traumy dziecka i utraty zaufania do opiekunów jest jeszcze druga rzecz. Materiały tego typu często stają się viralami, które zaczynają żyć w sieci własnym życiem, a my przestajemy mieć nad nimi kontrolę. Lawinowe udostępnienia mogą poskutkować tym, że buzia twojej pociechy trafi na memy czy do kompilacji pseudozabawnych filmów o wpadkach maluchów.

Nie trzeba szukać w darknecie

Jedynym z największych zagrożeń, jakie czają się w internecie, jest pedofilia. Często słyszymy o przestępcach, którzy na dyskach posiadali pornografię dziecięcą oraz fotografie nagich i półnagich dzieci. Myślisz, że ostatnie z materiałów znaleźć można wyłącznie w mitycznym darknecie? Takiego rodzaju materiały mogły zostać pobrane również... z twojego profilu. Zaskoczona?

Wielu rodziców nie ma problemu z zamieszczaniem w sieci zdjęć lub filmików, na których dzieci są nagie lub skąpo ubrane. Tymczasem fotki z kąpieli, toalety czy w stroju kąpielowym na plaży mogą trafić w nieodpowiednie ręce. Jeżeli twój profil w mediach społecznościowych jest publiczny, wraz z wizerunkiem twojego malucha udostępniasz swoje dane osobiste. Na podstawie szybkiego researchu można szybko dowiedzieć się gdzie bywasz, w jakim wieku są twoje dzieci, co lubią, co jedzą... W niepożądanych rękach taka wiedza może być niebezpieczną bronią.

Żeby wakacje były wesołe

- Temat sharentingu jest szczególnie ważny przed nadchodzącymi wakacjami - mówi psycholog Marta Witkowska z Akademii NASK. - Kąpieliska, plaże, baseny, parki wodne - wszędzie tam nasze dzieci są w skąpych strojach kąpielowych. Zagrożenie pedofilią, ośmieszanie dziecka czy udostępnianie danych prywatnych to tylko część negatywnych konsekwencji bezrefleksyjnego umieszczania w sieci filmów i zdjęć - wyjaśnia.

Pamiętaj, że materiały wrzucone do sieci zostają tam na zawsze. Fakt wykasowania ich ze swojego profilu nie oznacza, że nikt nie ma do nich dostępu. Wydaje ci się, że zdjęcia nastolatka w stroju kąpielowym są całkiem niewinne? Nawet nieświadomie możesz narazić go na złośliwości i hejt ze strony rówieśników. Warto mieć także na uwadze, że takie fotografie czy materiały wideo będą dostępne w przyszłości, a tym samym mogą wpłynąć na wizerunek dziecka wtedy, gdy już dorośnie. Pamiętaj więc, że rzecz raz wrzucona do sieci może nigdy z niej nie zniknąć, a zostanie gwiazdą mema lub viralu może być ostatnią rzeczą, jakiej twoja córka lub syn będą sobie życzyć.

Kampania "Nie zagub dziecka w sieci" realizowana przez Ministerstwo Cyfryzacji i NASK to m. in. seria materiałów poświęconych bezpieczeństwa dziecka w sieci. Jej celem jest to, abyśmy nie tylko zdawali sobie sprawę z możliwych zagrożeń, ale - w razie konieczności - potrafili sobie z nim radzić. Warto zajrzeć do poradników przygotowanych przez ekspertów i psychologów, gdzie znajdziemy cenne porady i wskazówki. Więcej informacji o zagrożeniach w sieci oraz sposobach radzenia sobie z nimi znajdziemy na tej stronie.

Jak radzimy sobie z załatwieniem spraw urzędowych w czasie pandemii

materiały promocyjne

Reklama

Najlepsze tematy